Archiwum
wtorek, 29 maja 2007

niektorym wiosna przynosi mase dodatkowych obowiazkow...

                                       

 

piątek, 25 maja 2007
poranne przymrozki chyba juz za nami...

                                       

                  

środa, 23 maja 2007

uwielbiam wiosne. spacery po wiosennym parku potrafia dostarczyc wielu niezapomnianych wrazen. chyba warto nosic ze soba aparat...

                            

wtorek, 22 maja 2007

wreszcie wiosna! jedna z moich ulubionych por roku - tegoroczna sprawila mila niespodzianke wysokimi temperaturami. ocieplenie klimatu ma zdecydowanie duzo zalet.

                       

                      

                                                           

poniedziałek, 21 maja 2007

londyn heathrow, terminal4. zwykle staram sie unikac posilkow w samolotach wiec zazwyczaj po kilkugodzinnym locie mam ochote na mala przekaske. miejsce w ktorym jem najchetniej w tym terminalu to seafood bar, gdzie maja sporo odmian wedzonego lososia. tym razem mam ochote na jajka w pobliskiej jadlodajni. do posilku zamawiam bloody mary. przyjmujacy zamowienie mowi z mocnym wschodnioeuropejskim akcentem - rodak, okazuje sie. przyrzadza mi bloody mary. najgorsza jaka kiedykolwiek probowalem. bloody mary to jeden z moich ulubionych drinkow, wypijam wiec co mi podano i zamawiam nastepny. to nieskomplikowany, jesli chodzi o przyrzadzenie, drink i zakladam, ze byl to tylko maly wypadek przy pracy, wydaje sie, ze jest niewielka szansa zeby sknocic ponownie. okazuje sie, ze nie mialem racji. ten drugi tez okropny.

OK, zdaje sobie sprawe, ze barman-rodak nie skonczyl szkoly  miksowania napojow alkoholowych, ze najprawdopodobniej posiada wyksztacenie predestynujace do kariery w swiecie wielkiego biznesu, ale, w miedzyczasie, kiedy wykonuje ta tymczasowa prace za barem, czy nie moglby kupic sobie malej ksiazeczki z informacjami o przyrzadzaniu koktajli? poprobowac w innych barach jak smakuja drinki przyrzadzane przez fachowcow? jestem pewien, ze wielu podroznych bardzo by to docenilo. ja z cala pewnoscia.

 

piątek, 18 maja 2007

wolny jak ptak! nareszcie.

po zimie spedzonej w cieplych krajach

lece do domu

         

środa, 16 maja 2007

meczety w tutejszych miastach architektonicznie roznia sie nieco od tych w malych wioskach. sa tez najczesciej duzo bardziej zaawansowane technologicznie. stosowane w wiekszosci z nich rozwiazania techniczne pozwalaja miec pewnosc, ze wszyscy wierni (oraz niewierni - w tym przypadku akurat nie ma dyskryminacji) w promieniu pol kilometra sa budzeni dlugo przed wschodem slonca setkami decybeli pompowanych z umieszczonych na wiezy glosnikow. przy odrobinie szczescia mozna dostac pokoj w hotelu znajdujacym sie w zasiegu porannej transmisji z kilku minaretow.

                                                      

poniedziałek, 14 maja 2007

kilka kilometrow od glownego wejscia do parku mole lezy wies larabanga chlubiaca sie posiadaniem najstarszego meczetu w ghanie. meczet jest nie tylko najstarszy - historia jego powstania jest dosc niezwykla: przy jego budowie braly udzial sily wyzsze (przygotowaly fundamenty wedlug jednej wersji, wzniosly mury wedlug innej).

                                          

z niebios zeslany zostal rowniez egzemplarz koranu (nie jestem pewien czy to ten, ktory trzyma imam na zdjeciu ponizej). imam zazwyczaj jest usadowiony  w uliczce prowadzacej do meczetu - tradycja (tak mowia miejscowi) nakazuje zlozenie mu grzecznosciowej wizyty i podarowanie paru banknotow.

                                                    

niedziela, 13 maja 2007

Matkom, Macochom, Tesciowym - gdziekolwiek jestescie - najlepsze zyczenia z okazji Dnia Matki !

                 

czwartek, 10 maja 2007

jeszcze kilka fotek mieszkancow parku

      

                         

                                          

 
1 , 2