Archiwum
piątek, 06 kwietnia 2007

wizyta w muzeum sil zbrojnych. kolekcja lupow wojennych zdobytych na niemcach w togo, wlochach w etiopii i erytrei i japonczykach w birmie.

              

portret zolnierza w stroju galowym (czasy kolonialne, ghana przestala byc kolonia wielkiej brytanii w roku 1957). obuwie nie bylo przewidziane jako czesc ubioru zolnierzy takze w warunkach polowych.

                 

'bron' uzyta w czasie rzezi w rwandzie. w glowie sie nie miesci, ze zaledwie kilkanascie lat temu, pod koniec XX wieku ludzie uzywali tego. i ze przy pomocy tego rodzaju narzedzi zamordowano w ciagu trzech miesiecy okolo miliona osob.

                                                  

czwartek, 05 kwietnia 2007

wyjazd odwleka sie - po raz kolejny przegrywamy z silami natury. ghana ma ponad 260 dni w roku z burzami - nasz sprzet bardzo nie lubi wody i piorunow, nie mozemy zrobic tego co zaplanowalismy na poczatek tego tygodnia. burze sa dosc gwaltowne, ale krotkotrwale - w przerwach miedzy ulewami robie za turyste...

                                         

                                         centrum kumasi; katedra i wiezienie (po prawej)

ludzie tutaj nie sa zbyt przychylnie nastawieni do osobnikow z jasniejsza skora a w stosunku do tych, ktorzy nosza ze soba sprzet fotograficzny ich uczucia wydaja sie byc nawet bardziej ozieble. duzo miejsc jest ozdobionych tablicami o zakazie fotografowania. palac krola (ponizej jego czesc zawierajaca muzeum i udostepniona publicznosci - cena biletu wstepu dla obroni jest cztery razy wyzsza niz dla miejscowego turysty) jest jednym z takich miejsc.

                                                    

upper pic - downtown kumasi, cathedral and jail

lower - king's palace (for whatever reason you're not allowed to take pictures of this thing)

środa, 04 kwietnia 2007

krolestwo ashanti - jedno z najbardziej liczacych sie  w zachodniej afryce zbudowalo swoja potege dzieki dochodom uzyskanym z dostaw zywego towaru z glebi kontynentu do punktow zbiorczych na wybrzezu. wyglada jednak, ze okres swietnosci ma juz za soba. za kilka dni wynosze sie stad 

                                                          

ashanti kingdom, once one of the most powerful in the neighourhood, became filthy rich thanks to a boom on slave trading market. those days are gone though....

wtorek, 03 kwietnia 2007

pozostajac przy podrozowaniu - sa tacy, ktorzy wiedza jak sie to robi z klasa...

                                   

traffic in ghana seem to be regulated by rules not known to obronis but there is one thing obroni has to be aware of : elected member of parliament, particularly one with job with big title has always and everywhere right of way...

poniedziałek, 02 kwietnia 2007

przeprowadzka. postanowione. przeprowadzamy sie do tamale. i dzieki zbiegowi kilku przypadkow, ktore doprowadzily do sytuacji gdzie obie krajowe linie lotnicze maja obecnie do dyspozycji (razem) 1 sprawny (ciagle jeszcze) samolot przeprowadzka odbedzie sie korzystajac ze srodkow komunikacji ladowej.

                                                                  

travel in ghana

airline tickets in ghana are relatively cheap (around 100 dollars between accra and major cities) but airplanes seem to be broken quite often so a bus may be only option (if you do not feel like renting a vehicle for 100 bucks a day)

niedziela, 01 kwietnia 2007

w hotelu odbywaly sie eliminacje do tutejszej edycji 'american idol'. musze rozstac sie z kolejnym mitem - tym, ze czarni ludzie maja wrodzone poczucie rytmu i sa szczegolnie uzdolnieni w dziedzinie spiewu. i to nie tylko ci, ktorzy tu sie popisywali. o szostej rano w niedziele (pora kiedy zaczynam prace, niestety) okolica gdzie mam stala baze jest bombardowana decybelami z glosnikow zamontowanych na pobliskim kosciele - kiedys wydawalo mi sie, ze zawodzenie wiernych zebranych w polskich kosciolach to najgorsza rzecz jaka mogla sie przytrafic muzyce. teraz nie jestem tego taki pewny. wracajac do 'idola' - te miejscowe potencjalne gwiazdki wygladaly nienajgorzej...

   

                                                      

                  

  last few day my ears have been exposed to local singing. first - witihin close proximity of kumasi airport where I worked on sunday mornings there is a couple of churches with pretty powerful sound system installed on their staples - those loudspeakers would be probably rejected as part of alarm system in any disaster prone place for being too powerful, and if you add to this all the special effects they make on their own due to years of heavy use, and full blast singing out of key by members of congregation one has to hope that big guy upstairs is using some kind of hearing protection.

in hotel where I stay they had local version of ' american idol' - those young ladies looked pretty good - so much though for my belief that people of african origin have that special gift in singing department...

sobota, 31 marca 2007

sobota - jeszcze tylko trzy tygodnie i wynosze sie stad. samopoczucie dosc obrzydliwe, cala noc bylem zlany potem jak cichodajka przy spowiedzi. rano udawalismy przed samymi soba, ze zalezy nam  troche na zarobieniu paru dolarow dla firmy ale trwalo to moze 15 minut. spedzam wiec caly dzien w hotelowym barze. nigdy nie przyszlo mi do glowy, ze moge tesknic za czyms w akrze ale  sobotnie mecze polo - to byla z pewnoscia (dla mnie) najwieksza atrakcja tego miejsca.

 

                                         

i zeby nie wpadac zbyt gleboko w nostalgiczny nastroj- cos z tego miejsca o czym wspomnienie ciagle powoduje rozstroj zoladka - plaza w james town. dobrze, ze zdjecie niezbyt wyraznie pokazuje co lezy na piachu..

 

polo matches in accra (club and field located next to shangri-la hotel) are one of major attractions in ghana's capital (in my humble opinion, of course)

james town is one of the oldest neighbourhoods in accra and probably one of the poorest.  it seems to like a good idea to get a local guide if you're tempted to explore it - I accidentally ended up on a piece of a beach covered with thousands and thousands human droppings...  my stomach still is turning inside out ...

piątek, 30 marca 2007

sepy i nietoperze - jak dotad te dwa gatunki dominowaly w okolicach, ktore odwiedzilem w tym kraju. miejscowa ludnosc najwyrazniej nie gustuje w daniach przyrzadzanych z tych kreatur. zdaje sie, ze maja nienajlepsza reputacje. niezly sposob na przetrwanie...

bats and vultures are abundant in ghana - obviously not very tasty animals (can't think of any other reason why were left alone by everything eating locals)

środa, 28 marca 2007

pogoda dosc paskudna, dla zabicia czasu odwiedzilem tutejsze zoo. jak wiekszosc ogrodow zoologicznych sprawia przygnebiajace wrazenie. pozbawienie wolnosci jest chyba jednym z bardziej istotnych 'wynalazkow' czlowieka - tej samej kategorii co kolo i ogien.

nigdy raczej nie jestesmy w stanie przewidziec wszystkich konsekwencji swoich czynow - ci wszyscy tutejsi lowcy niewolnikow, wlasciciele niewolnikow i posrednicy handlu niewolnikami nie wpadli chyba na to, ze kilkaset lat pozniej ich potomkowie beda gotowi duzo zaplacic by moc sie dostac 'za wielka wode' i pracowac za grosze u potomkow wyekspediowanego stad 'zywego towaru'.

                                                        

even chimp in kumasi zoo knows that obroni is quite gullible and works his charm hoping for a treat (or maybe something more...)

wtorek, 27 marca 2007

wyraznie obnizyl mi sie prog tolerancji miejscowej ludnosci. jestem zdecydowanie nieprzyjemny dla tych wszystkich facetow usilujacych sprzedac mi jakis rupiec w przekonaniu, ze ich umiejetnosci sprzedazy sa tak ogromne, ze minuta rozmowy ze mna zamieni ich w ludzi zamoznych. to samo w stosunku do taksowkarzy marzacych o kupnie nowego auta po kursie ze mna do knajpy.

przyznaje jednak, ze jest cos w powszechnym tu przekonaniu, ze kobiety ashanti maja wiecej dumy niz inne (w tym kraju) cos z prawdy. poprzednio dostawalem przynajmniej jedna propozycje malzenstwa tygodniowo (i trudne do zliczenia oferty seksu za niewielka oplata) - pierwszy tydzien tutaj minal bez tego rodzaju wydarzen. z drugiej strony moze to wyraz mojej twarzy trzyma je na dystans...

                                                             

ghanian people in most cases seem to be friendly towards obronis. I suspect it's mostly because big piles of cedis we carry around in our wallets, pockets and bags. many (most?) people I've met here consider themselve great salesmen absolutely capable of selling you absolutely anything for a price that will let them pay off a mortgage, put kids through college and retire comfortably - if you only give them a few minutes of your time...

single women like also fact that you walk around with a valid passport issued in one of more prosperous countries - your looks, age, marital status don't really matter...