Archiwum
sobota, 25 sierpnia 2007

male party na pozegnanie. mam nadzieje, ze nie bede musial tu wrocic...

        

                   

                                                   

wtorek, 21 sierpnia 2007

wewnatrz palacu.

podczas szczegolnie waznych parad wodz dosiada konia...

                           

damy dworu ozywiaja palacowe wnetrza...

    

piątek, 17 sierpnia 2007

wizyta w palacu. a raczej w lepiance wodza, ale wedlug miejscowej spolecznosci jest to palac. przeszedlem tez kurs palacowej etykiety. moj czlowiek spotkal sie z rada starszych, wreczyl odpowiednie podarunki, rada starszych ustalila termin audiencji. stanalem przed obliczem samego wodza...

           palac

                         niewielu dostepuje zaszczytu przekroczenia tego progu...

                               

                                 wodz na swym tronie...

środa, 08 sierpnia 2007

w polnocno-zachodniej czesci Ghany, wzdluz rzeki Black Volta w poblizu miejsca gdzie zbiegaja sie granice Ghany, Burkina Faso i Wybrzeza Kosci Sloniowej razciaga sie na przestrzeni kilkudziesieciu kilometrow sanktuarium hipopotamow.

                                             

                                                   oczywiscie, placi sie za wjazd     

      

przejazdzka po rzece w poszukiwaniu hipopotamow

            

hipopotamy agresywnie bronia swojego terytorium- na tym kontynencie sa wsrod zwierzat najczestszymi sprawcami wypadkow smiertelnych ludzi. nasza malutka lodeczka nie mialaby zadnych szans, omijalismy je szerokim lukiem z daleka wiec zdjecia nie sa zbyt udane...

sobota, 04 sierpnia 2007

w okolicy tamale wielbiciel sztuki rzezbiarskiej moze znalezc sporo interesujacych posagow...

                 

                               

                                               

czwartek, 02 sierpnia 2007

a mnie sie marzy kurna chata. padam na twarz. pracujemy troche wiecej niz zwykle, poza tym moj maly konflikt z S. zostal rozdmuchany do niesamowitych rozmiarow za oceanem. dzisiaj przyjechala K. - S. jedzie do domu. mowiac prawde najchetniej sam bym stad wyjechal. gdziekolwiek. zauwazylem dzis miejsce nawet jak na tutejsze warunki dosc prymitywne. sadze, ze pare dni na takim zadupiu zrobiloby mi dobrze...

                      

niedziela, 29 lipca 2007

malpie sanktuarium - miedzy tamale i kumasi, w okolicy miejscowosci fiema i baobeng, zyja malpy mona i czarnobiale colobus majace zycie zdecydowanie lepsze niz ich krewni w innych miejscach na ziemi. okoliczni mieszkancy gatunku ludzkiego zadecydowali bowiem kiedys dawno temu, ze malpy bedzie sie czcic. malpy wyraznie wydaja sie nie miec nic przeciwko temu, walesaja sie po ulicach w poszukiwaniu dobrej zabawy i czegos do przekaszenia, a kiedy zdarzy im sie opuscic ten swiat dobrzy ludzie zajma sie godziwym pochowkiem. calkiem niezle maja to wykombinowane - nie ma codziennego wstawania rano roboty, ZUSu i innych skladek emerytalnych, korkow na drogach, problemow z przezyciem do wyplaty, jest imprezowanie, seks i micha za darmo...

                                          mona

                     colobus

                             

                                           malpi cmentarz

środa, 25 lipca 2007

padajace obficie deszcze spowodowaly, ze prace rolne ruszyly ostro z kopyta.

poganiacz krow na tym zdjeciu nosi czapke z logo ottawa senators. zawsze milo spotkac hokejowego kibica, szczegolnie w okolicach rownika...  go sens go!

  

poniedziałek, 23 lipca 2007

pora deszczowa wyglada wreszcie tak jak nazwa sugeruje. leje. codziennie. i trafiaja sie niezle pokazy blyskawic - ghana ma przecietnie ponad 260 dni z burzami w roku.

zdjecia jak nie z tego kontynentu....

                                   

                                               

niedziela, 15 lipca 2007

pozostajac przy turystyce - niedaleko od zamku w elminie (ok. 40 min jazdy) znajduje sie park narodowy kakum. glowna atrakcja jest spacer wsrod drzew - po bardzo waskiej kladce zawieszej na linach wsrod koron drzew 30 metrow nad ziemia. podobno mozna w ten sposob miec blizszy kontakt z bogata fauna, ale ja jak i moi znajomi cala uwage skupilismy na utrzymaniu naszych stop na majtajacej sie w powietrzu desce. dodatkowa atrakcja spaceru (dla umiejacych czytac i liczyc) jest dowiedzenie sie z regulaminu parku, ze grupa spacerowiczow nie moze miec wiecej niz 10 osob, a okazuje sie, ze jest sie gdzies tam pod niebem w grupie osob piecdziesieciu kilku. no ale park bierze pieniadze (10 dolarow od lba) z gory, a liny sa w tym kraju tanie...

             

                                      

 
1 , 2 , 3 , 4